Ewa, wibrator i ja - opowiadanie erotyczne

Wraz z moją koleżanką z pracy dostałyśmy zaproszenia na branżową prezentację produktów Toy Joy. Nigdy wcześniej zarówno ja, jak i Ewa nie byłyśmy na takiej imprezie. Oczywiście nie mogłyśmy się powstrzymać przed zakupem paru gadżetów na własny użytek. Ewa kupiła sobie “króliczka”, a ja masażer.

Wyszłyśmy z hotelu w zimową noc. Było dość mroźno, jednakże bezwietrzna pogoda i bezchmurne, rozgwieżdżone niebo zachęcało do krótkiego spaceru. Postanowiłyśmy przespacerować się Krakowskim Przedmieściem do najbliższego pubu. Tam, w ciepłym wnętrzu, wśród gwaru innych rozmów, żartowałyśmy i wymieniałyśmy się plotkami przy dzbanie grzanego wina. Chyba to wino oraz te wszystkie seks zabawki spowodowały, że nasza rozmowa mimowolnie zeszła na tematy łóżkowe. Zdziwiło mnie trochę, to że Ewa, która była zawsze bardzo powściągliwa w pracy, nagle tak otwarcie zaczęła opowiadać o swoim życiu erotycznym. Fakt, że Ewa jest bardzo atrakcyjną kobietą – ma wspaniałą figurę i pełne czerwone usta, ale jakoś opowiadane przez nią historie, wydawały mi się przesadzone. Patrząc na nią, znad kubka wypełnionego parującym grzańcem, zastanawiałam się czy naprawdę jest tak bezpruderyjna. Jakoś nie mogłam w to uwierzyć… O jakże się wtedy myliłam! Okazało się, że zupełnie nie znałam koleżanki siedzącej przy biurku obok.

Spędziliśmy bardzo miły wieczór, śmiałyśmy się i plotkowałyśmy o naszych mężczyznach, a wino zaczynało nam delikatnie szumieć w głowach. Godzina była już dość późna i trzeba było, albo wracać, albo zamówić kolejną butelkę wina. Nie pamiętam już, która z nas to zaproponowała, ale za kolejną butelkę miała zapłać ta z nas, która przegra zakład. A wygrywała kobieta, która kochała się w dziwniejszym miejscu. Niestety, nie wiedzieć czemu, żadna z nas nie mogła się pochwalić wyjątkowo pikantną historią - jak na przykład seks w muzeum z filmu Woody Allena. Chyba to ja wygrałam swoją historią o seksie w windzie przed historią Ewy o seksie w kuchni u teściów. Po tych wszystkich zwierzeniach wychodziłyśmy z pubu jako dwie najlepsze przyjaciółki podtrzymując się nawzajem i lekko zataczając.

Przed wyjściem zadzwoniłam jeszcze po mojego męża obiecując mu, że jak po nas przyjedzie to dostanie słodkiego buziaka. Szczerze mówiąc to wypite wino oraz te wszystkie historie tak mnie podkręciły, że aż miałam wypieki na twarzy. Ewa również miała zaróżowione policzki i znacznie czerwieńsze usta niż zwykle.

- Ooo widzę, że zabalowałyście dziewczyny - powiedział mój mąż. - Jak było na prezentacji? Kupiłyście coś fajnego ? Jakieś dyby albo kajdanki - żartował.

- Kajdanek może nie, ale kupiłyśmy po ślicznym wibratorze – odparła Ewa. - Chcesz zobaczyć?

Faktycznie wibrator był śliczny. Znakomity wybór - fioletowy kolor, silikonowy materiał, wibrująca główka.

- I to naprawdę działa? - Dziwiła się moja gorsza połowa.

- Pewnie. Tutaj włączasz, ta część się obraca, a tutaj jest dodatkowa stymulacja łechtaczki. Szkoda, że nie mamy paluszków to mógłbyś dotknąć jak mile drży.

- Możesz wyjąć z latarki. Jest w schowku z przodu – powiedział Robert.

Wsiedliśmy więc do samochodu, aby przetestować najnowszy nabytek Ewy. Bzzz, bzzz zaczął wibrować „rabbit”.

- Eeee i to wszystko? Jakoś nie sprawia mi to przyjemności - dziwił się Robert dotykając drżącej końcówki.

- No dobra, jedźmy już. I tak nie zrozumiesz o co chodzi! Masz za grubą skórę – ofuknęłam męża. Zaczął mnie już trochę wkurzać. Czasami to taki prostak!

Samochód ruszył powoli i pojechałyśmy na Ursynów odwieźć Ewę. W radiu leciała jakaś nastrojowa muzyka, a ciepłe powietrze wiejące z nawiewu powodowało, że zaczęłam oddawać się objęciom Morfeusza. Myślałam, że Ewa już śpi, bo nic nie mówiła. Obejrzałam się za siebie i patrzę, a Ewa masuje swoje łono najnowszym nabytkiem! Nie wiedziałam co zrobić. Zupełnie mnie to zaskoczyło. Równocześnie głupio mi było coś powiedzieć, więc udawałam, że śpię. Ale co jakiś czas rzucałam okiem za siebie. Widać było, że Ewie zabawa sprawia coraz większą przyjemność. Rozpięła bluzkę i spodnie. Masowała swoją pierś kolistymi ruchami równocześnie wsuwając wibrator pod majtki. Trzeba jej to przyznać. Piersi miała śliczne. Szczególnie w miękkim świetle mijanych latarni. Nie spodziewałam się, że widok drżących ust mojej koleżanki tak mnie podnieci. To na pewno przez to wino, pomyślałam. Przecież nie jestem lesbijką!

Popatrzyłam jeszcze na, skupioną za kierownicą, twarz mojego męża i zaczęłam sobie wyobrażać, że już jesteśmy razem w łóżku i czuję go jak we mnie wchodzi. No i momentalnie odechciało mi się spać. Chciałam abyśmy jak najszybciej dojechali do domu. Teraz, już. A tu jeszcze trzeba odwieźć Ewę na daleki Ursynów. I nagle… bzz,bzz,bzz… Ewa włączyła wibrator. Znowu dyskretnie spojrzałam w lusterko i widzę jak dopiero co zakupiony „króliczek” sprawnie pracuje pomiędzy jej nogami. Nie uszło to też uwadze mojego męża. Zaciekawiony spojrzał w lusterko. Oczy zrobiły mu się wielkie jak pięciozłotówki i nerwowo przełknął ślinę. Spojrzał na mnie pytająco. Ciii… przyłożyłam palec do ust i wskazałam mu palcem drogę przed nami. Mimo, że starał się bardzo, to widziałam, że nie może się powstrzymać przed zerkaniem w lusterko. Coś musiałam z tym zrobić! Patrz przed siebie - szepnęłam mu do ucha i zaczęłam rozpinać mu spodnie, równocześnie masując jego krocze. Ewa zupełnie nie zwracała uwagi na otaczający ją świat – tylko delikatnie postękiwała. Wyciągnęłam z rozporka jego nabrzmiałego fallusa i delikatnie pocałowałam. Od razu zareagował i gwałtownie podniósł się do pionu. Objęłam go palcami i po woli pieściłam przesuwając ręce i usta wokół jego żołędzia. Słyszałam nad swoją głową głośny oddech Roberta, ciche brzęczenie „króliczka” gdzieś z tyłu i coraz głośniejsze westchnienia Ewy.

Zaczęło mi się robić coraz cieplej. Chciałam wessać mojego męża całego. Do tej pory zastanawiam się, jak mógł prowadzić samochód w takich warunkach. Dobrze, że mamy automatyczną skrzynię biegów. Czułam, że jego podniecenie zaraz osiągnie szczyt. Coraz szybciej przesuwałam swoją głowę w górę i w dół jego coraz twardszego penisa. Ewa chyba też już dochodziła, gdyż już nie wzdychała cicho, a jęczała głośno na tylnim siedzeniu. I nagle usłyszałam krzyk Ewy i w tym samy momencie poczułam jak soki mojego Roberta wypełniają mi usta. Jego oddech zaczął się uspokajać, a jego dłonie delikatnie masowały moje włosy. Nawet nie zauważyłam jak się zatrzymaliśmy. Zasunęłam Robertowi suwak i jak gdyby nigdy nic wróciłam na swoje miejsce. Jeszcze odwróciłam się na chwilę, aby spojrzeć na Ewę. Ta właśnie zapinała swoją bluzkę. Przez zaparowane szyby samochodu nie było nic widać. Nie wiedziałam nawet gdzie jesteśmy. W końcu Robert powiedział. To chyba tutaj Ewo. Jesteśmy na miejscu. Ewa tylko się uśmiechnęła szelmowsko, puściła do mnie oko i wysiadła wyraźnie zadowolona. A Robert dostał obiecanego buziaka :-) i od tej pory już nie drwi z wibratorów.

Wystąpił:

Wibrator hi-tech Jack the Rabbit
Wibrator hi-tech Jack the Rabbit

3 Komentarzy

  1. wojtunio41 on grudzień 20th, 2009

    brawo , bardzo fajne

    pzdr Wojtek

  2. zabawki edukacyjne on maj 8th, 2010

    Bardzo podobał mi się twój wpis. Tylko tak dalej !.

  3. gry dla dzieci on maj 8th, 2010

    Pozdrawiam i powodzenia z nowymi wpisami na bloga!.

Twój komentarz